Divksy rzondzom

Divksy rzondzom


Oglądasz wersję archiwalną tematu "Divksy rzondzom" z forum pl.hum.x-muza





Strona 1 z 61, 2, 3, 4, 5, 6

Wojciech Orlinski
16 Lut 2003, 06:28
Kiedyś tutaj wypowiadałem się krytycznie na temat osób recenzujących
filmy na podstawie pirackich plików z internetu. Nie mogę się
powstrzymać przed zacytowaniem dwóch pógłówków z pl.rec.film:

 ?  Re: SOLARIS - Problem   TRH , 13-02-2003, 19:27:33  + odpowiedz na
ten list
           

   Mam problem jesli chodzi oten film , posiadam go na divx ale
niewiem chyba
   początku neimam:(  , zaczyna sie jak jest scena jak na okno pada
deszcz i
   zaraz siedzi Clooney i jakas dziewczyna doniego mówi Chis oco
chodzi , czy
   może ktoś powiedzieć czy daleko od początku jest?? oraz czy może
ktoś
     opisać
     co było na początku
     byłbym wdzięczny



     
     Wygląda na to że mamy tan sam problem. Zdaje się że to nic takiego.
Czytałem
     napisy do filmu i zaczynają się one właśnie od tego momentu.

tetryków!


Andrzej R Skoczylas
16 Lut 2003, 08:28

| Wygląda na to że mamy tan sam problem. Zdaje się że to nic takiego.
| Czytałem
| napisy do filmu i zaczynają się one właśnie od tego momentu.

tetryków!



Heh, a właśnie, są jakieś napisy do Solaris? bo też nie tylko nie wiem czy
widziałem od początku, ale i końcówki nie jestem pewien.

Mam na myśli napisy końcowe. Albo początkowe. W kinie.

Zaczęło się bez jednej reklamy (!) a skończyło zasłanianiem ekranu i
zapalaniem świateł kiedy pojawił się (jedyny) napis SOLARIS. Pare sekund
później wyłączyli też dźwięk i włączyli jakieś latynoskie disko polo.

Lukasz Czyczylo [lukandelic]
16 Lut 2003, 08:36



tetryków!



AFAIK ten divix zaczyna sie od poczatku, tak samo jest w kinie
[brakuje tylko logo wytworni].

PS. jakosc divixow jest nieporownywalnie lepsza od naszych filmow VHS
w wypozyczalniach [pan&scan plus lektor, wiec nie wiem dlaczego Cie to
az tak bulwersuje]

Wojciech Orlinski
16 Lut 2003, 08:40

Mam na myśli napisy końcowe. Albo początkowe. W kinie.

Zaczęło się bez jednej reklamy (!) a skończyło zasłanianiem ekranu i
zapalaniem świateł kiedy pojawił się (jedyny) napis SOLARIS. Pare
sekund później wyłączyli też dźwięk i włączyli jakieś latynoskie disko
polo.



Napisy są jakby osobno - kończy się film, pojawia wielki napis SOLARIS,
a potem "Written for the Screen and Directed by STEVEN SODERBERGH".
Napisy jadą na granatowym tle, jakby w ogóle nie należały do filmu.


Wojciech Orlinski
16 Lut 2003, 10:51

AFAIK ten divix zaczyna sie od poczatku, tak samo jest w kinie
[brakuje tylko logo wytworni].



Kinowe Solaris zaczyna się od rozmowy z Harey?

PS. jakosc divixow jest nieporownywalnie lepsza od naszych filmow VHS
w wypozyczalniach [pan&scan plus lektor, wiec nie wiem dlaczego Cie to
az tak bulwersuje]



Też uważałbym za absurd formułowanie oceny na grupie x-muza na podstawie
takiej kasety. Jest jasne, że filmy, w których ważna jest praca
operatora (np. "Bezsenność") będą wtedy niesprawiedliwie ocenione.

Amarot
16 Lut 2003, 11:17

notkę do tetryków!



Czekaj, bo ja czegos nie kumam. Temat piractwa/DivX
jest to materia dosc delikatna i malo kto sie wypowiada
na ten temat publicznie. Ale akurat ty byles znany z pisanych
na usenecie peanow na czesc piractwa, zwlaszcza muzycznego,
wrecz je werbalnie popierales! Od pewnego zas czasu strasznie
czepiasz sie tych nieszczesnych DivX-ow. Co jest grane, z czystej

jego podstawie notki, ktora nie byla udana, wsciekles sie? :)

amarot
o             o     o                           o                   o
         o          o                       o            o                o
Such a little thing but the difference it made was grave

Wojciech Orlinski
16 Lut 2003, 11:26


| notkę do tetryków!

Czekaj, bo ja czegos nie kumam. Temat piractwa/DivX
jest to materia dosc delikatna i malo kto sie wypowiada
na ten temat publicznie. Ale akurat ty byles znany z pisanych
na usenecie peanow na czesc piractwa, zwlaszcza muzycznego,
wrecz je werbalnie popierales!



Bo aspekt moralny w ogóle mnie nie interesuje. Moralność jest jak pupa,
każdy ma swoją. Ale po tabeli tetrycznej NAPRAWDĘ spodziewałbym się
porad, którymi można kierować się przy wyborze filmu do obejrzenia W
KINIE. Tymczasem przybywa nam wypowiedzi typu "Bezsenność/Solaris to
kiepski film, nic się nie dzieje, tylko siedzą i gadają", wysuwanych
przez kolesi, którzy nie widzieli filmu w kinie.

Amarot
16 Lut 2003, 11:42

| Czekaj, bo ja czegos nie kumam. Temat piractwa/DivX
| jest to materia dosc delikatna i malo kto sie wypowiada
| na ten temat publicznie. Ale akurat ty byles znany z pisanych
| na usenecie peanow na czesc piractwa, zwlaszcza muzycznego,
| wrecz je werbalnie popierales!
Bo aspekt moralny w ogóle mnie nie interesuje. Moralność
jest jak pupa, każdy ma swoją. Ale po tabeli tetrycznej
NAPRAWDĘ spodziewałbym się porad, którymi można
kierować się przy wyborze filmu do obejrzenia W KINIE.
Tymczasem przybywa nam wypowiedzi typu "Bezsenność/Solaris
to kiepski film, nic się nie dzieje, tylko siedzą i gadają", wysuwanych
przez kolesi, którzy nie widzieli filmu w kinie.



Ale o czym ty teraz piszesz? Przybywa ich gdzie? U tetrykow
czy na newsach? Bo ze w tym drugim miejscu ich jest sporo,
to chyba nic odkrywczego. Ja tam nie zagladam tetrykom do
kuchni - czy ogladaja z przegladowek VHS od dystrybutorow,
DivX-ow, w wersjach kinowych czy jeszcze jakichs innych
- jesli w notce trafnie sa wyrazone wrazenie recenzenta, to dla
mnie jako czytelnika wszystko gra. Sam we czwartek ogladalem
DareDevila na zamknietym pokazie, puszczonego w wersji
oryginalnej, bez napisow i w zwiazku z tym niewykluczone,
ze jakies smaczki przeszly mi kolo nosa. Za bezczelnosc wiec
uwazam sugerowanie wnioskow w stylu: 'O, film mu sie nie
podobal, na pewno widzial go z diwiksa'.

amarot
o             o     o                           o                   o
         o          o                       o            o                o
Such a little thing but the difference it made was grave

robert slawinski
16 Lut 2003, 12:40



tetryków!



ten divx to pewnie w tej chwili juz jakis rarytas, colectors edition
albo cos takiego. <rs
Michal Olszewski
16 Lut 2003, 13:02

Bo aspekt moralny w ogóle mnie nie interesuje. Moralność jest jak pupa,
każdy ma swoją. Ale po tabeli tetrycznej NAPRAWDĘ spodziewałbym się
porad, którymi można kierować się przy wyborze filmu do obejrzenia W
KINIE. Tymczasem przybywa nam wypowiedzi typu "Bezsenność/Solaris to
kiepski film, nic się nie dzieje, tylko siedzą i gadają", wysuwanych
przez kolesi, którzy nie widzieli filmu w kinie.



Tak na marginesie, to nie wiem, jak jest z Wami - ale akurat w moim
przypadku przychylniej oceniam filmy oglądane w domu. Nawet jeśli "nic
się nie dzieje, siedzą i gadają" to mi to w sumie rybka - mogę sobie
zrobić coś do picia, jedzenia, przystopować w dowolnym momencie i jakoś
przejrzeć nawet największą nudę - jeśli oczywiście mam czas i chęci.

Tymczasem w kinie sytuacja jest inna - to wygospodarowany czas w
tygodniu i pewne przedsięzwiecie (rezerwacja, dojazd, kupienie biletów,
spacerek, seans, opcjonalnie następny spacerek, powrót), które zabiera
dużo więcej czasu niż sam film. I tym samym kryteria oceny są ostrzejsze.

Gdybym więc miał rezenzować ten sam film z vhs/dvd/divx, to jestem
niemal pewien, że dałbym mu wyższą ocenę. Jeśli ktoś po domowym seansie
twierdzi o "Insomnii", że słabe, bo "nic się nie dzieje, siedzą i
gadają" (serio?) to w kinie tego filmu chyba by nie zdzierżył.

Wracając do pierwszego postu - rzeczywiście dziwacznie zaczyna się ten
"Solaris". Multikina przyzwyczaiły widzów do masy reklam i trailerów
przed filmem. Sam byłem świadkiem ciekawej sytuacji, jak przy pełnej
sali na "Raporcie Mniejszości" rozpoczeto seans odrobinę wcześniej,
pusczając tylko dwa krótkie trailery. Potem rozpoczął się film
Spielberga. Sporo ludzi na sali w ogóle nie zorientowało się, że leci
już film. Zanim towarzystwo się uciszyło, minęło dobre 10 minut. Wolę
sobie nie wyobrażać, co może się dziać przed seansami "Solaris". :)

To chyba następny epizod historycznego konfliktu pomiędzy kiniarzami, a
filmowcami. Ci pierwsi chcą tylko uczciwie zarobić trochę grosza, a Ci
drudzy być na siłę oryginalni. Zdaje się Hitchcock po raz pierwszy
zakazał kiniarzom wpuszczania widzów w środku seansu "Psychozy" (co było
wcześniej powszechną praktyką) - argumentując, że ten film _trzeba_
obejrzeć od początku do końca.

Lukasz Czyczylo [lukandelic]
16 Lut 2003, 13:20


Kinowe Solaris zaczyna się od rozmowy z Harey?



DVD Screener zaczyna sie od kadru z kroplami na szybie i podobno tak
samo jest w kinie, nie?
Jarek Hirny
16 Lut 2003, 13:56

Bo aspekt moralny w ogóle mnie nie interesuje. Moralność jest jak pupa,
każdy ma swoją. Ale po tabeli tetrycznej NAPRAWDĘ spodziewałbym się
porad, którymi można kierować się przy wyborze filmu do obejrzenia W
KINIE. Tymczasem przybywa nam wypowiedzi typu "Bezsenność/Solaris to
kiepski film, nic się nie dzieje, tylko siedzą i gadają", wysuwanych
przez kolesi, którzy nie widzieli filmu w kinie.



Ja wiem, że z tą Bezsennością pijesz do mnie, ale przypomnę, że mi się ona
jak najbardziej podobała, *i* właśnie zdjęcia, etc. oceniałem pozytywnie.

Wojciech Orlinski
16 Lut 2003, 14:40

| Kinowe Solaris zaczyna się od rozmowy z Harey?

DVD Screener zaczyna sie od kadru z kroplami na szybie i podobno tak
samo jest w kinie, nie?



I od _Harey_?

Wojciech Orlinski
16 Lut 2003, 14:40

| Tymczasem przybywa nam wypowiedzi typu "Bezsenność/Solaris
| to kiepski film, nic się nie dzieje, tylko siedzą i gadają",
| wysuwanych przez kolesi, którzy nie widzieli filmu w kinie.

Ale o czym ty teraz piszesz? Przybywa ich gdzie? U tetrykow
czy na newsach?



U tetryków i na x-muzie.

Bo ze w tym drugim miejscu ich jest sporo,
to chyba nic odkrywczego.



Ale na grupie o tak pretensjonalnej nazwie (nie ja ją zresztą wymyślałem)
są nie na miejscu.

mnie jako czytelnika wszystko gra. Sam we czwartek ogladalem
DareDevila na zamknietym pokazie, puszczonego w wersji
oryginalnej, bez napisow i w zwiazku z tym niewykluczone,
ze jakies smaczki przeszly mi kolo nosa.



Na Chełmskiej? Byśmy się spotkali, gdybym nie musiał isć z dziećmi do
lekarza!

Wojciech Orlinski
16 Lut 2003, 14:40

Ja wiem, że z tą Bezsennością pijesz do mnie, ale przypomnę, że mi się
ona  jak najbardziej podobała, *i* właśnie zdjęcia, etc. oceniałem
pozytywnie.



Wszystko jedno, pozy czy nega. Ale w ogóle nie możesz oceniać
jakkolwiektywnie _zdjęć_. Wszystko, ale nie zdjęcia!
Michal Radomil Wisniewski
16 Lut 2003, 14:44

mnie jako czytelnika wszystko gra. Sam we czwartek ogladalem
DareDevila na zamknietym pokazie, puszczonego w wersji



I jak?

m.

Amarot
16 Lut 2003, 14:46

| Ale o czym ty teraz piszesz? Przybywa ich gdzie?
| U tetrykow czy na newsach?
U tetryków i na x-muzie.



Aha, czyli jednak sa tetrycy, ktorzy korzystaja z diwiksow
i to sie przeklada na ich marne notki! Dobrze wiedziec.
Bede od teraz uwazniej przygladal sie wszystkim notkom :)

amarot
o             o     o                           o                   o
         o          o                       o            o                o
Such a little thing but the difference it made was grave

***AL***
16 Lut 2003, 14:57

----- Original Message -----

Sent: Sunday, February 16, 2003 8:38 PM
Subject: Re: Divksy rzondzom

| Ja wiem, że z tą Bezsennością pijesz do mnie, ale przypomnę, że mi się
| ona  jak najbardziej podobała, *i* właśnie zdjęcia, etc. oceniałem
| pozytywnie.

Wszystko jedno, pozy czy nega. Ale w ogóle nie możesz oceniać
jakkolwiektywnie _zdjęć_. Wszystko, ale nie zdjęcia!



To jak ci biedni akademicy oceniaja zdjecia na podstawie kaset
przegladowek...
aL

Amber
16 Lut 2003, 15:50

I od _Harey_?



do czego pijesz? w tle wyraźnie słychać "Kris, what is it? Don't you
love me anymore?"

(uwaga: prowokacja, nawet podwójna ;)

Artur Bartnicki
16 Lut 2003, 17:30


| Ja wiem, że z tą Bezsennością pijesz do mnie, ale przypomnę, że mi się
| ona  jak najbardziej podobała, *i* właśnie zdjęcia, etc. oceniałem
| pozytywnie.

Wszystko jedno, pozy czy nega. Ale w ogóle nie możesz oceniać
jakkolwiektywnie _zdjęć_. Wszystko, ale nie zdjęcia!



A to już bardzo zależy od tego, na czym się takiego divx-a ogląda.

Amarot
17 Lut 2003, 03:20

| mnie jako czytelnika wszystko gra. Sam we czwartek
| ogladalem DareDevila na zamknietym pokazie,
| puszczonego w wersji
I jak?



W sumie tetryczna szosteczka. Efekty na poziomie, Farrell znakomity,
Affleck nie smieszy az tak bardzo jakby sie mozna bylo spodziewac
po trailerze pokazujacym go w czerwonym kostiumiku. Troche
zabraklo zapierajacych dech w piersi sekwencji. Jasna sprawa,
ze bije takiego Spawna na glowe, ale IMHO jest sporo gorszy
od Spider-Mana. Mam nadzieje, ze nowi Eksmeni beda lepsi.
Trailer zarzadza!

Tak a propos komiksow, w piatek buszowalem po Empiku
i przejrzalem dzial z BD. Rany, nie wiedzialem, ze teraz tyle
fajnych rzeczy sie ukazuje u nas! Megalex oraz to o kowboju
z krzyzem na twarzy (podobne w klimacie do Preachera)
zrobily na mnie spore wrazenie po przejrzeniu. Ktos
z warszawskich X Muzowcow to ma? Z checia bym
pozyczyl plus inne nowe fajne edycje. W zamian oferuje
rozne inne rzeczy :)

amarot
o             o     o                           o                   o
         o          o                       o            o                o
And someday in the mist of time when they ask you if you knew me
Remmeber that you were a FRIEND of mine

Marcin Olender
17 Lut 2003, 03:36




| I od _Harey_?

do czego pijesz? w tle wyraźnie słychać "Kris, what is it? Don't you
love me anymore?"



I nie _Harey_, tylko _Rea_ ( Rhea?). I faktycznie słychac jej głos. WO -
może to Ty nie widziałeś początku, bo Twój DivX był wybrakowany? ;-)

Pozdrawiam

Wągrowski Konrad
17 Lut 2003, 03:36

-----Original Message-----

Sent: Sunday, February 16, 2003 8:38 PM

Subject: Re: Divksy rzondzom

| Kinowe Solaris zaczyna się od rozmowy z Harey?

| DVD Screener zaczyna sie od kadru z kroplami na szybie i podobno tak
| samo jest w kinie, nie?

I od _Harey_?



Alez tak. Przeciez na samym poczatku Kris slyszy jej glos. Tylko slyszy.

Konrad

Wągrowski Konrad
17 Lut 2003, 03:52

-----Original Message-----

Sent: Monday, February 17, 2003 9:39 AM

Subject: Re: Divksy rzondzom

| I od _Harey_?

| do czego pijesz? w tle wyraźnie słychać "Kris, what is it? Don't you
| love me anymore?"

I nie _Harey_, tylko _Rea_ ( Rhea?). I faktycznie słychac jej



Rheya. Anagram.

Konrad

Wągrowski Konrad
17 Lut 2003, 04:22

-----Original Message-----

Sent: Sunday, February 16, 2003 5:26 PM

Subject: Re: Divksy rzondzom

| notkę do tetryków!

| Czekaj, bo ja czegos nie kumam. Temat piractwa/DivX
| jest to materia dosc delikatna i malo kto sie wypowiada
| na ten temat publicznie. Ale akurat ty byles znany z pisanych
| na usenecie peanow na czesc piractwa, zwlaszcza muzycznego,
| wrecz je werbalnie popierales!

Bo aspekt moralny w ogóle mnie nie interesuje. Moralność jest
jak pupa,
każdy ma swoją. Ale po tabeli tetrycznej NAPRAWDĘ spodziewałbym się
porad, którymi można kierować się przy wyborze filmu do obejrzenia W
KINIE. Tymczasem przybywa nam wypowiedzi typu "Bezsenność/Solaris to
kiepski film, nic się nie dzieje, tylko siedzą i gadają", wysuwanych
przez kolesi, którzy nie widzieli filmu w kinie.



Kurcze, Wojtek, precyzuj moze swoje oskarzenia wobec tetrykow, bo mi
deprecjonujesz serwis. ;) A ja nie moge znalezc takich opisow, zwlaszcza w
odniesieniu do tytulow, ktore podales. "Solaris" ma na razie same bardzo
wysokie noty (brak jeszcze mojej - a bedzie 9, dla jasnosci - widzialem
wczoraj w "Kinotece"), podobnie "Bezsennosc" - jedyna osoba, ktora ja slabo
ocenila jest Ania Draniewicz, a ona, jak sadze, moze nawet nie znac slowa
divx (Ania zwykle odhacza w kinach 90% WMFF, a co dopiero pozycje biezace).
Tak wiec powyzszy przyklad jest co najmniej nietrafiony.

Konrad

Wojciech Orlinski
17 Lut 2003, 06:20

Kurcze, Wojtek, precyzuj moze swoje oskarzenia wobec tetrykow, bo mi
deprecjonujesz serwis. ;)



Znaczy, naprawdę chcesz, żebym się pobawił w usenetowego donosiciela i
wskazał kto konkretnie z imienia i nazwiska notki tetryczne pisze z
divx? A sam nie wiesz?
Wągrowski Konrad
17 Lut 2003, 06:35

-----Original Message-----

Sent: Monday, February 17, 2003 12:20 PM

Subject: Re: Divksy rzondzom

| Kurcze, Wojtek, precyzuj moze swoje oskarzenia wobec tetrykow, bo mi
| deprecjonujesz serwis. ;)

Znaczy, naprawdę chcesz, żebym się pobawił w usenetowego
donosiciela i
wskazał kto konkretnie z imienia i nazwiska notki tetryczne pisze z
divx? A sam nie wiesz?



Pytam sie, w ktorym konkretnie momencie nosnik, na ktorym film zostal
obejrzany, wplynal na jego ocene przez tetryka. Bo przyklady, ktore podales
(Bezsennosc, Solaris), jakos niespecjalnie pasuja do Twoich tez. Nie podawaj
nazwisk, podaj tytuly - bo tych dwoch nie da sie obronic.

Oprocz nosnika warto chyba tez dodac kilka innych rzeczy, ktore moga wplynac
na ocene. Tetryk nie powinien dawac oceny, gdy:
- mial tego dnia kiepski humor
- wszedl do kina calkiem zmarzniety
- na premierze "Dwoch wiez" siedzial obok marudzacego faceta
- na "Solaris" ludzie chichotali (u mnie na szczescie nie, ale latwo mi to
sobie wyobrazic)
- smrod popcornu powodowal torsje.

Kazda z tych spraw moze spokojnie wplynac na ocene mocniej niz nosnik, a
czesc z nich jest mocno zwiazana z emisja na sali kinowej.

Konrad

Patrycja Dąbrowska
17 Lut 2003, 07:00
| -----Original Message-----

| Sent: Monday, February 17, 2003 12:20 PM

| Subject: Re: Divksy rzondzom

| Kurcze, Wojtek, precyzuj moze swoje oskarzenia wobec tetrykow, bo mi
| deprecjonujesz serwis. ;)

| Znaczy, naprawdę chcesz, żebym się pobawił w usenetowego
| donosiciela i
| wskazał kto konkretnie z imienia i nazwiska notki tetryczne pisze z
| divx? A sam nie wiesz?

Pytam sie, w ktorym konkretnie momencie nosnik, na ktorym film zostal
obejrzany, wplynal na jego ocene przez tetryka. Bo przyklady, ktore podales
(Bezsennosc, Solaris), jakos niespecjalnie pasuja do Twoich tez. Nie podawaj
nazwisk, podaj tytuly - bo tych dwoch nie da sie obronic.

Oprocz nosnika warto chyba tez dodac kilka innych rzeczy, ktore moga wplynac
na ocene. Tetryk nie powinien dawac oceny, gdy:
- mial tego dnia kiepski humor
- wszedl do kina calkiem zmarzniety
- na premierze "Dwoch wiez" siedzial obok marudzacego faceta
- na "Solaris" ludzie chichotali (u mnie na szczescie nie, ale latwo mi to
sobie wyobrazic)
- smrod popcornu powodowal torsje.

Kazda z tych spraw moze spokojnie wplynac na ocene mocniej niz nosnik, a
czesc z nich jest mocno zwiazana z emisja na sali kinowej.

Konrad
to straszne dore kino ginie



--
============= P o l N E W S ==============
     archiwum i przeszukiwanie newsów
        http://www.polnews.pl

Michal Radomil Wisniewski
17 Lut 2003, 07:13


czesc z nich jest mocno zwiazana z emisja na sali kinowej.



Ja się raczej zastanawiam, jak na ocenę wpływa fakt odbycia wycieczki do
USA.

m.

Wojciech Orlinski
17 Lut 2003, 07:33

| Znaczy, naprawdę chcesz, żebym się pobawił w usenetowego
| donosiciela i
| wskazał kto konkretnie z imienia i nazwiska notki tetryczne pisze z
| divx? A sam nie wiesz?

Pytam sie, w ktorym konkretnie momencie nosnik, na ktorym film zostal
obejrzany, wplynal na jego ocene przez tetryka. Bo przyklady, ktore podales
(Bezsennosc, Solaris), jakos niespecjalnie pasuja do Twoich tez.



...bo nie chcę nikogo wskazywać palcem

Nie podawaj
nazwisk, podaj tytuly - bo tych dwoch nie da sie obronic.



Jasne. Bo jeśli tylko podam tytuł filmu oraz ocenę danego tetryka, to
już będzie bardzo trudno się domyślić, o kogo chodzi.

Oprocz nosnika warto chyba tez dodac kilka innych rzeczy, ktore moga wplynac
na ocene. Tetryk nie powinien dawac oceny, gdy:
- mial tego dnia kiepski humor
- wszedl do kina calkiem zmarzniety
- na premierze "Dwoch wiez" siedzial obok marudzacego faceta



Och, jaki jesteś dowciapny, aż spadłem z fotela. Ha ha. To może idźmy
dalej w Twoim stylu - jeśli tolerujemy "recenzję" na podstawie divksa,
uznajmy też "recenzje" na podstawie gazetowego streszczenia? To ja od
razu oceniam - "Edi - 1/10".

Kazda z tych spraw moze spokojnie wplynac na ocene mocniej niz nosnik, a
czesc z nich jest mocno zwiazana z emisja na sali kinowej.



Kto nie oglądał filmu, ten nie powinien go recenzować. Wydawało mi się
to oczywiste.

Wągrowski Konrad
17 Lut 2003, 07:45

-----Original Message-----

Sent: Monday, February 17, 2003 1:33 PM

Subject: Re: Divksy rzondzom

| Kazda z tych spraw moze spokojnie wplynac na ocene mocniej
niz nosnik, a
| czesc z nich jest mocno zwiazana z emisja na sali kinowej.

Kto nie oglądał filmu, ten nie powinien go recenzować.
Wydawało mi się to oczywiste.



To Cie uspokoje. Takich recenzji w "Esensji" nie ma. W przeciwienstwie do
roznych znanych papierowych dziennikow.

Konrad

Wojciech Orlinski
17 Lut 2003, 07:59

| Kazda z tych spraw moze spokojnie wplynac na ocene mocniej
| niz nosnik, a
| czesc z nich jest mocno zwiazana z emisja na sali kinowej.

| Kto nie oglądał filmu, ten nie powinien go recenzować.
| Wydawało mi się to oczywiste.

To Cie uspokoje. Takich recenzji w "Esensji" nie ma.



Kłamiesz. Są recenzje, w których ktoś nie oglądał filmu, tylko pirackie
byle co z internetu. I szczerze mówiąc, niesmak budzi we mnie Twoja
uporczywa próba zatuszowania tego problemu.

Michal Jankowski
17 Lut 2003, 08:35

Kto nie oglądał filmu, ten nie powinien go recenzować. Wydawało mi się
to oczywiste.



Czy ogladanie w TV tez sie nie liczy? Bo musze przyznac, ze, bo ja
wiem, Casablanki czy Zakazanej planety w kinie nie widzialem... I co,
tez nie moglbym zrecenzowac?

Ale tak generalnie to oczywiscie nowe filmy trzeba ogladac w kinie, a
nie na 15-calowym monitorze o niewlasciwych proporcjach...

  MJ

Wojciech Orlinski
17 Lut 2003, 08:56

| Kto nie oglądał filmu, ten nie powinien go recenzować. Wydawało mi się
| to oczywiste.

Czy ogladanie w TV tez sie nie liczy? Bo musze przyznac, ze, bo ja
wiem, Casablanki czy Zakazanej planety w kinie nie widzialem... I co,
tez nie moglbym zrecenzowac?



Nie powinieneś doradzać tym, którzy się zastanawiają, czy pójść na to do
kina.

kamila slawinska
17 Lut 2003, 13:44

W sumie tetryczna szosteczka. Efekty na poziomie, Farrell znakomity,
Affleck nie smieszy az tak bardzo jakby sie mozna bylo spodziewac
po trailerze pokazujacym go w czerwonym kostiumiku.



naprawde szosteczka? za co?? ja tam zgadzam sie z opinia, ze film
powinien nazywac sie dulldevil. MZ jeden z bardziej bezplciowych
produktow tego typu. ok, przyznaje, nie znam komiksu; ale bycie
komiksowa tabula rasa tez ma swoje zalety - czlek chlonie to, co
widzi, bez zadnych oczekiwan. tymczasem filmowy DD to obraz, ww ktorym
zgromadzono taka mase filmowych klisz,ze az zeby bola: zawsze
myslalam,ze po 'top secret' nikt juz nie smie na serio nakonczyc sceny
milosnej zblizeniem na kominek, ale widac niektorzy scenarzysci
urodzili sie wczoraj. podobnie z deszczem w czasie pogrzebu. co do
afflecka, to rufus mial racje w swej notce tetrycznej o innym filmie z
jego udzialem - ten koles jest rzeczywiscie jednym z wiekszych
zagrozen dla cywilizacji.
zadziwajace, ze film, ktory mial taki potencjal jako obraz z cyklu
tongue-in-cheeck, pogrzebany zostal przez smiertelnie powazne
podejscie do tematu. w calutenkim filmie nei ma ani jednej sceny,
ktora bylaby naprawde zabawna, chocby w sposob niezamierzony (ok, moze
fakt, ze affleck ma rozwalic takiego kolesia jak duncan to jest swego
rodzaju surrealizm - ale to, co widac na ekranie, nie jest ani troche
zabawne, jak mogloby byc). reszta? nieliczne dowcipy sa wymeczone i
niesmieszne, montaz (zwlaszcza wscenach walk) nie do wytrzymienia,
sceny latajaco-bohaterskie zrealizowane jakos tak bez jaj, tragiczne
(TRAGICZNE) akorstwo afflecka i garner... jedynie colin farrell jako
bullseye mial troche jaja.  w sumei zmarnowane dwie godziny zycia,
serdecznie odradzam!!!

pozdrowienia,
kamila

robert slawinski
17 Lut 2003, 14:16


Oprocz nosnika warto chyba tez dodac kilka innych rzeczy, ktore moga wplynac
na ocene. Tetryk nie powinien dawac oceny, gdy:
- mial tego dnia kiepski humor
- wszedl do kina calkiem zmarzniety
- na premierze "Dwoch wiez" siedzial obok marudzacego faceta
- na "Solaris" ludzie chichotali (u mnie na szczescie nie, ale latwo mi to
sobie wyobrazic)
- smrod popcornu powodowal torsje.
Kazda z tych spraw moze spokojnie wplynac na ocene mocniej niz nosnik, a
czesc z nich jest mocno zwiazana z emisja na sali kinowej.



moim zdaniem nie jest chyba (do pewnego momentu)  istotne z jakiego
nosnika z jakiego nosnika ogladany jest film oraz w jakich warunkach.
szczegolnie nie powinien obchodzic czytajacych recenzje. nie powinien
miec nawet podanej informacji z jakiego nosnika recenzent ten film
ogladal. to jest sprawa recenzenta by tak zbalansowac recenzje oraz
tak wykrzywic swoja percepcje, ze jesli juz zdecydowal sie na
obejrzenie filmu z podlej jakosci kopii czy to VCD, divx czy
przechodzonego VHS, zeby wykombinowac jaka czesc przyjemnosci stracil
przez kiepska jakosc nagrania i zrekompensowac ja opisie filmu.
dokladnie to samo tyczy sie warunkow w kinie podczas projekcji,
samopoczucia, czy warunkow geo-polityczno-rodzinnych. one nie powinny
miec wplywu na pisana recenzje i sadze, ze rzetelny recenzent bierze
to pod uwage w swojej pracy.
troche inaczej sprawa wyglada podczas warunkow extremalnych tzn, gdy
recenzent oglada film w chyba najbardziej podlej jakosci czyli np.
kinowego screener'a. wtedy nawet obiektywny (przy calym subiektywizmie
jakim powinna byc naznaczona dana recenzja) krytyk, nie jest w stanie

dotarlo do niego za malo informacji, ktore realizatorzy wlozyli w
film. wiele szczegolow w filmie nie bylo po prostu widoczynch, kolory,
kompozycje, dzwiek itp.  to tak jakby usiadla przed nim w kinie
kobieta z wielkim kokiem z powtykanymi pawimi piorami.
czy naprawde tak drastycznie, na odbior filmu wplywa sam nosnik? co
maja powiedziec ci recenzenci z przeroznych festiwali, ktorzy dostaja
kasety VHS lub nawet bety, na ktorych co jakis pojawia sie wielki
czerwony czy zolty napis, ze to kopia przegladowa. czy ta recenzja
jest nic nie warta bo film nie byl obejrzany w kinie? <rs
Wojciech Orlinski
17 Lut 2003, 14:24

troche inaczej sprawa wyglada podczas warunkow extremalnych tzn, gdy
recenzent oglada film w chyba najbardziej podlej jakosci czyli np.
kinowego screener'a. wtedy nawet obiektywny (przy calym subiektywizmie
jakim powinna byc naznaczona dana recenzja) krytyk, nie jest w stanie

dotarlo do niego za malo informacji, ktore realizatorzy wlozyli w
film. wiele szczegolow w filmie nie bylo po prostu widoczynch, kolory,
kompozycje, dzwiek itp.  to tak jakby usiadla przed nim w kinie
kobieta z wielkim kokiem z powtykanymi pawimi piorami.



No ale czy piracki plik krążący jeszcze przed premierą DVD może być
porządny? To przecież pewnie jakieś g* nagrywane w kinie kamerą? Nie ma
jeszcze z czego zerżnąć przyzwoitej kopii.

czy naprawde tak drastycznie, na odbior filmu wplywa sam nosnik? co
maja powiedziec ci recenzenci z przeroznych festiwali, ktorzy dostaja
kasety VHS lub nawet bety, na ktorych co jakis pojawia sie wielki
czerwony czy zolty napis, ze to kopia przegladowa. czy ta recenzja
jest nic nie warta bo film nie byl obejrzany w kinie? <rs



Niekoniecznie "nic". Ale mniej. BTW: nie pomyliłeś teraz przypadkiem
recenzentów i jurorów?

robert slawinski
17 Lut 2003, 14:32

| mnie jako czytelnika wszystko gra. Sam we czwartek
| ogladalem DareDevila na zamknietym pokazie,
| puszczonego w wersji
| I jak?

W sumie tetryczna szosteczka. Efekty na poziomie, Farrell znakomity,
Affleck nie smieszy az tak bardzo jakby sie mozna bylo spodziewac
po trailerze pokazujacym go w czerwonym kostiumiku. Troche
zabraklo zapierajacych dech w piersi sekwencji. Jasna sprawa,
ze bije takiego Spawna na glowe, ale IMHO jest sporo gorszy
od Spider-Mana. Mam nadzieje, ze nowi Eksmeni beda lepsi.
Trailer zarzadza!



spawn byl kiepskim filmem. z wyjatkiem jego szmaty, ktora byla pewne
rodzaju rewolucja techniczna w efektach specjalnych. myslalem, ze juz
nic gorszego, nie moze sie komiksom przytrafic, a tu prosze, DD. toz
to rozpacz. tylko rozpacz. zeby oni mieli choc odrobine dystansu do
tego co robia, to moze, ale te trzy dosc plaskie dowcipy, ktore nam
zaserwowal afleck i ksiadz, swiadczy o tym, ze ci ludzie nie maja za
groszpoczucia humoru. spodziewalem sie znacznie wiecej po j.favreau i
j.pantoliano. pierwszy mimo, ze mial nawet duzo dialogu to wypadl
bardzo mdlo, pantoliano to jakby sie nie mogl rozpedzic w tych
krotkich scenach. afleck'a przemilcze, bo chyba nawet nie ma o czym
mowic, jak rowniez j.garner grajaca elektrycznego chrupka, mozna
spokojnie odpuscic bo poza ladnym usmiechem nie zablysla niczym.
jedynie fason jak zwykle trzymal dunkan, ale i tak go malo bylo.
zdecydowanie najgorszy wielkobudgetowy film na bazie komiksu jaki
udalo mi sie ogladac do tej pory.
a jak juz przy komiksach to polecam czarna komedie "comic book
villains". <rs

robert slawinski
17 Lut 2003, 14:55


No ale czy piracki plik krążący jeszcze przed premierą DVD może być
porządny? To przecież pewnie jakieś g* nagrywane w kinie kamerą? Nie ma
jeszcze z czego zerżnąć przyzwoitej kopii.



ja nie mowie nawet o "przed premiera DVD", mowie nawet o przed
premiera kinowa.

wiem wojtek, ze tobie sie nie da wytlumaczyc jak juz sobie cos
obmysliles, ale do momentu jak nie spotkasz sie z czyms takim w RL,
powineines miec swiadomosc, ze owszem. kraza po necie dosc dobrej
jakosci materialy scyfrowane z przegladowych bet, z SVHS, ze zwyklych
VHS, ktore sa jeszcze przed premirea rozsylane do dzialow kulturalnych
magazynow lub poszczegolnych krytykow, lub ktore mozna "drapnac" jako
czesc press kit'a na pokazie prasowym. one sa praktycznie natychmiast
cyfrowane i wpuszczane na net jako efekt uboczny pirackiego tloczenia
lub kopiowania tych filmow na sprzedaz.
kraza one po necie pod nazwa DVDscreener, ktora to nazwa z jakoscia
DVD w wiekszosci wypadkow, nie ma praktycznie nic wspolnego, ale jest
to zupelnie przyzwoitej jakosci kopia zwyklego VHS.
to o czym ty mowisz to kinowe screenery, ktore zalewaja net w momencie
premiery filmu, dlatego je najlepiej widac na sieci i stad twoja
dezorientacja.
czasami w przypadkach takich produkcji jak np. TTT lub "final
fantasy", kiedy caly material byl w ktoryms momencie cyfrowy lub
cyfrowany, juz na przed premiera kinowa krazyly "wyciekle" z
niektorych departamentow kopie _cyfrowe_. slyszalem o jakims divx'ie z
TTT, ktory sie miescil na 3 DVD, a pokazal sie na sieci ponoc w
momencie premiery kinowej. widzialem z niego screen shots. bardzo
ladne.

Niekoniecznie "nic". Ale mniej. BTW: nie pomyliłeś teraz przypadkiem
recenzentów i jurorów?



nie, nie pomylilem. <rs

Wojciech Orlinski
17 Lut 2003, 15:02

kraza one po necie pod nazwa DVDscreener, ktora to nazwa z jakoscia
DVD w wiekszosci wypadkow, nie ma praktycznie nic wspolnego, ale jest
to zupelnie przyzwoitej jakosci kopia zwyklego VHS.



O kurka, dopiero teraz się dowiaduję, co to znaczy "DVD screener".

| Niekoniecznie "nic". Ale mniej. BTW: nie pomyliłeś teraz przypadkiem
| recenzentów i jurorów?

nie, nie pomylilem. <rs



No zaraz - na festiwalach filmowych recenzenci zamiast siedzieć w kinie
oglądają sobie wszystko na wideo?

Artur Bartnicki
17 Lut 2003, 15:07

[12 linii ciach - AB]

No ale czy piracki plik krążący jeszcze przed premierą DVD może być
porządny? To przecież pewnie jakieś g* nagrywane w kinie kamerą? Nie ma
jeszcze z czego zerżnąć przyzwoitej kopii.



Są dwie szkoły: falenicka i otwocka. Są "screenery kinowe", nagrywane
w kinie kamerą i istotnie jakości zazwyczaj fatalnej, i są "screenery
DVD", rżnięte, sądząc z jakości i dodatkowych "smaczków" w rodzaju
pojawiających się np. na początku napisów "this DVD is released for
screening purposes only", z przedpremierowego materiału DVD
przeznaczonego dla prasy/recenzentów, który "wyciekł". Te drugie z
reguły nie różnią się istotnie od późniejszych ripów DVD.

Dodatkowo mam wrażenie, że cały czas zakładasz, że DivX zawsze jest
oglądany na ekranie monitora max 17", co nie musi być prawdą (acz
jest z całą pewnością dość powszechne).

Jarek Hirny
17 Lut 2003, 15:27

No ale czy piracki plik krążący jeszcze przed premierą DVD może być
porządny? To przecież pewnie jakieś g* nagrywane w kinie kamerą? Nie ma
jeszcze z czego zerżnąć przyzwoitej kopii.



Mylisz się, może (FVO of 'porządny' equal to 'z niezauważalnymi względem
DVD różnicami'). Okazjonalnie pojawia się tylko napis 'This DVD is for
Oscar Academy purposes only. If you bought it or downloaded it, please
call 1-800-PIRACY'.

(FYI, z informacji dostępnych w sieci wynika, że, przykładowo, Solaris
pojawiło się 22.I, LOTR: TTT 09.I a Potter2 13.XII.2002. O zrzutach z
kamer nawet nie mówię -- w przypadku Pottera2 stało się to przed oficjlaną
premierą kinową.)

Michal Olszewski
17 Lut 2003, 15:42

Mylisz się, może (FVO of 'porządny' equal to 'z niezauważalnymi względem
DVD różnicami'). Okazjonalnie pojawia się tylko napis 'This DVD is for
Oscar Academy purposes only. If you bought it or downloaded it, please
call 1-800-PIRACY'.



Whoaa - takiego numeru telefonu nie widziałem. Widziałem za to numer
1-800-NoCopies. Z innych ciekawych napisów widziałem: "For Your
Consideration" (jak po czymś takim wstrzymać się od recenzowania?).
robert slawinski
17 Lut 2003, 16:05


O kurka, dopiero teraz się dowiaduję, co to znaczy "DVD screener".



a widzisz. jednak warto bylo zyc.

| nie, nie pomylilem. <rs
No zaraz - na festiwalach filmowych recenzenci zamiast siedzieć w kinie
oglądają sobie wszystko na wideo?



na festiwalach ogladaja w kinach, ale zeby dopuscic film do
prezentacji festiwalowej ogladaja go z przegladowek. kazdy festiwal ma
inne kryteria odnosnie nosnika i prezenacji i rozpietosc ich jakosci
moze byc spora, jednak jak na razie glownym materialem jest zwykly
VHS, DV i beta. <rs

Jarek Hirny
17 Lut 2003, 16:14

kraza one po necie pod nazwa DVDscreener, ktora to nazwa z jakoscia
DVD w wiekszosci wypadkow, nie ma praktycznie nic wspolnego, ale jest
to zupelnie przyzwoitej jakosci kopia zwyklego VHS.



Nie. To jest rip z dvd przeznaczonego własnie na potrzeby
krytyków/nagród/wewnętrznych pokazów. I ma jakość DVD.

Łukasz Lipski
17 Lut 2003, 16:14

| Kto nie oglądał filmu, ten nie powinien go recenzować.
| Wydawało mi się to oczywiste.

| To Cie uspokoje. Takich recenzji w "Esensji" nie ma.

Kłamiesz. Są recenzje, w których ktoś nie oglądał filmu, tylko pirackie
byle co z internetu.



Powszechnie akceptowana definicja słowa film to "wyświetlanie na ekranie
obrazów rzeczywistych bądź zainscenizowanych, umieszczonych na pewnym
nośniku". To, że Twoje definicja tego słowa jest inna, nie stanowi jeszcze
podstawy, by zarzucać komuś kłamstwo. Zwłaszcza, jeśli ten ktoś
najgrzeczniej w świecie odpowiedział na Twój zarzut.
Parafrazując, wzburzenie nie powinno usprawiedliwiać zaniku kultury
wypowiedzi.
Wydawało mi się to oczywiste.

Jan Rudziński
17 Lut 2003, 16:20
Cześć wszystkim

| Kłamiesz. Są recenzje, w których ktoś nie oglądał filmu, tylko pirackie
| byle co z internetu.

Powszechnie akceptowana definicja słowa film to "wyświetlanie na ekranie
obrazów rzeczywistych bądź zainscenizowanych, umieszczonych na pewnym
nośniku".



 No nie. W.O. ma trochę racji.
 Po pierwsze jest coś dziwnego i ulotnego, co nazywa się nastrój. Np.
'Manhattan' Woody Allena w telewizorze traci ów nastrój i już.  Albo
'Deep Blue'. Albo scena otwierająca 'Bliskie spotkania...' (na pustyni -
właściwie tylko różne odcienie szarości, których w TV jest mniej). Może
być i odwrotnie - film nie do zniesienia na dużym ekranie może być
całkiem przyjemny na małym.
 Po drugie są drobiazgi, których nawet w dobrym kinie domowym z
derfekcyjnego DVD nie widać. Albo - co na jedno wychodzi - widać, jeśli
się o ich wie. A w kinie po prostu je widać. Bez magii, tylko
rozdzielczość...

Łukasz Lipski
17 Lut 2003, 16:38

| Kłamiesz. Są recenzje, w których ktoś nie oglądał filmu, tylko
pirackie
| byle co z internetu.

| Powszechnie akceptowana definicja słowa film to "wyświetlanie na ekranie
| obrazów rzeczywistych bądź zainscenizowanych, umieszczonych na pewnym
| nośniku".

 No nie. W.O. ma trochę racji.
 Po pierwsze jest coś dziwnego i ulotnego, co nazywa się nastrój. <cut



Ale co to ma do mojej wypowiedzi? :-)
Oczywiście, że W.O. ma rację mówiąc, że nie można porównać oglądania filmu w
DivX do oglądania filmu w kinie. Zgadzam się nawet z wypowiedzią, że

niemiarodajna.
Nie mogę natomiast zgodzić się z nazywaniem kogoś publicznie kłamcą tylko
dlatego, że zapewnił że recenzenci obejrzeli opisywane przez siebie filmy.
Film jest filmem, niezależnie od tego, czy zapisany jest na taśmie filmowej,
płycie CD/DVD, czy wideokasecie.

Pozdrawiam.

robert slawinski
17 Lut 2003, 16:40



| kraza one po necie pod nazwa DVDscreener, ktora to nazwa z jakoscia
| DVD w wiekszosci wypadkow, nie ma praktycznie nic wspolnego, ale jest
| to zupelnie przyzwoitej jakosci kopia zwyklego VHS.

Nie. To jest rip z dvd przeznaczonego własnie na potrzeby
krytyków/nagród/wewnętrznych pokazów. I ma jakość DVD.



chyba znowu sie zacznie.
po pierwsze czy jestes w stanie odroznic material scyfrowanych z bety
lub 3/4 od kopii DVD? czy miales w reku DVD, ktore bylo przeznaczone
dla recenzentow, w momencie kiedy film byl jeszcze w kinach?
zakladajac, ze nie byl to jakis wybryk dystrybucyjny, ktory mial
premiere kinowa na calym swiecie w tym samym dniu.

te DVD o ktorych mowisz to sa naprawde wyjatki. jak dotad nie

...." widziaem tylko z napisem "this presentation ..." "this tape ..."
itp. i jak juz wspomnialem wczesniej, mowie w tym momencie _tyko_ o
filmach, ktore pokazuja sie na necie w momencie lub tuz po premierze
kinowej jako DVDscreenery. nie mowie o filmach, ktore zeszly z kin i
zdazyly sie juz pojawic kopie DVD do prezentacji dystrybucyjnej dla
np. wypozyczalni.

to o czym mowisz czy jest to rip z DVD? z tym sie nie kloce, tylko
jakiej jakosci jest material, ktory na ten DVD zostal nagrany, to juz
jest zupelnie inna sprawa. mialem w domu pare screenerow kinowych,
ktore byly na DVD i byly tragicznej jakosci. jeden chyba nawet bez
dzwieku. potem te same kopie widzialem na necie podpisane jako
DVDscreener. to oczywiscie wypadek extremalny, ale chyba wyjasnia
sprawe. <rs

Wojciech Orlinski
17 Lut 2003, 17:01

| No ale czy piracki plik krążący jeszcze przed premierą DVD może być
| porządny? To przecież pewnie jakieś g* nagrywane w kinie kamerą? Nie
| ma  jeszcze z czego zerżnąć przyzwoitej kopii.

Mylisz się, może (FVO of 'porządny' equal to 'z niezauważalnymi
względem  DVD różnicami').



Co to jest "FVO"? Gdzie jest orzeczenie w tym zdaniu?

Wojciech Orlinski
17 Lut 2003, 17:02

| nie, nie pomylilem. <rs
| No zaraz - na festiwalach filmowych recenzenci zamiast siedzieć w
| kinie  oglądają sobie wszystko na wideo?

na festiwalach ogladaja w kinach, ale zeby dopuscic film do
prezentacji festiwalowej ogladaja go z przegladowek.



Czyli jednak jurorzy?

Jarek Hirny
17 Lut 2003, 17:03

| Mylisz się, może (FVO of 'porządny' equal to 'z niezauważalnymi
| względem  DVD różnicami').

Co to jest "FVO"? Gdzie jest orzeczenie w tym zdaniu?



'for values of' (to drugie 'of' lekko niepotrzebnie mi się wstawiło).
Orzeczeniem, po przetłumaczeniu, byłoby 'equal to', zapewne.

Wojciech Orlinski
17 Lut 2003, 17:04

| Kłamiesz. Są recenzje, w których ktoś nie oglądał filmu, tylko
| pirackie byle co z internetu.

Powszechnie akceptowana definicja słowa film to "wyświetlanie na
ekranie obrazów rzeczywistych bądź zainscenizowanych, umieszczonych na
pewnym nośniku".



O jak fajnie, nagle się okazuje, że każdy pokaz przeźroczy to film w
"powszechnie akceptowanej definicji". Nie mówiąc już o dowolnej
prezentacji w powerpoincie. W Usenecie jedno nigdy nie zawodzi: jeśli
ktoś zaczyna zdanie od "Powszechnie akceptowana definicja to...", zaraz
przywali jakąś piramidalną głupotę.

Wojciech Orlinski
17 Lut 2003, 17:05

Oczywiście, że W.O. ma rację mówiąc, że nie można porównać oglądania
filmu w DivX do oglądania filmu w kinie. Zgadzam się nawet z

takich"oględzin" jest zupełnie niemiarodajna. Nie mogę natomiast
zgodzić się z nazywaniem kogoś publicznie kłamcą tylko dlatego, że
zapewnił że recenzenci obejrzeli opisywane przez siebie filmy. Film
jest filmem, niezależnie od tego, czy zapisany jest na taśmie filmowej,
płycie CD/DVD, czy wideokasecie.



..albo przerobiony na pokaz przeźroczy. Który zgodnie z Twoją
bezsensowną definicją też jest filmem.
Wojciech Orlinski
17 Lut 2003, 17:08

| Mylisz się, może (FVO of 'porządny' equal to 'z niezauważalnymi
| względem  DVD różnicami').

| Co to jest "FVO"? Gdzie jest orzeczenie w tym zdaniu?

'for values of' (to drugie 'of' lekko niepotrzebnie mi się wstawiło).
Orzeczeniem, po przetłumaczeniu, byłoby 'equal to', zapewne.



Dalej nic z tego zdania nie wynika. "Mylisz się, może (Dla wartości
porządny równaj do z niezauważalnymi względem  DVD różnicami)". Mogę

robert slawinski
17 Lut 2003, 17:12



| nie, nie pomylilem. <rs
| No zaraz - na festiwalach filmowych recenzenci zamiast siedzieć w



                              ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

| kinie  oglądają sobie wszystko na wideo?

| na festiwalach ogladaja w kinach, ale zeby dopuscic film do
| prezentacji festiwalowej ogladaja go z przegladowek.

Czyli jednak jurorzy?



no fakt jest kolosalna roznica miedzy jurorami i recenzentami, tym
bardziej ze bron boze jeden nie moze byc drugim i odwrotnie, no i
tasmy zawsze sa specyficznie zaznaczane. zielone pudelka z kwiatkiem w
lewym dolnym rogu to dla jurorow, a z zabka w prawym rogu to dla
recenzentow. w przypadku ogladania tasmy przeznaczonej dla rezenzenta
przez jurora, natychmiast magnetowid staje w plomieniach, a w IMDB
pojawia sie wielki artykul " ....... przylapany na goracym uczynku".
<rs

Jarek Hirny
17 Lut 2003, 17:19

| kraza one po necie pod nazwa DVDscreener, ktora to nazwa z jakoscia
| DVD w wiekszosci wypadkow, nie ma praktycznie nic wspolnego, ale jest
| to zupelnie przyzwoitej jakosci kopia zwyklego VHS.

| Nie. To jest rip z dvd przeznaczonego własnie na potrzeby
| krytyków/nagród/wewnętrznych pokazów. I ma jakość DVD.

chyba znowu sie zacznie.
po pierwsze czy jestes w stanie odroznic material scyfrowanych z bety



Erm, pisałeś o VHS, prawda? Beta to nie jest VHS, z tego co pamiętam. A
tak, od VHS odróżnię. BTW, jaki dźwięk można zapisać na kasecie Beta?

lub 3/4 od kopii DVD? czy miales w reku DVD, ktore bylo przeznaczone
dla recenzentow, w momencie kiedy film byl jeszcze w kinach?



Nay, ale na ebayu widziałem. Inna sprawa, jak prawdziwe to było.

te DVD o ktorych mowisz to sa naprawde wyjatki. jak dotad nie

...." widziaem tylko z napisem "this presentation ..." "this tape ..."



A ja "this DVD" rzadko, "this tape" nigdy.

ktore byly na DVD i byly tragicznej jakosci. jeden chyba nawet bez
dzwieku. potem te same kopie widzialem na necie podpisane jako
DVDscreener. to oczywiscie wypadek extremalny, ale chyba wyjasnia
sprawe. <rs



Khm, bo to jeszcze trzeba wiedzieć gdzie szukać.

Jarek Hirny
17 Lut 2003, 17:21

| 'for values of' (to drugie 'of' lekko niepotrzebnie mi się wstawiło).
| Orzeczeniem, po przetłumaczeniu, byłoby 'equal to', zapewne.

Dalej nic z tego zdania nie wynika. "Mylisz się, może (Dla wartości
porządny równaj do z niezauważalnymi względem  DVD różnicami)". Mogę



not my fault, dude. Na zdania "No ale czy piracki plik krążący jeszcze
pzed premierą DVD może być porządny? To przecież pewnie jakieś g*
nagrywane w kinie kamerą?" to jest całkiem porządna odpowiedź, imho.

Łukasz Lipski
17 Lut 2003, 17:24

O jak fajnie, nagle się okazuje, że każdy pokaz przeźroczy to film w
"powszechnie akceptowanej definicji". Nie mówiąc już o dowolnej
prezentacji w powerpoincie. W Usenecie jedno nigdy nie zawodzi: jeśli
ktoś zaczyna zdanie od "Powszechnie akceptowana definicja to...", zaraz
przywali jakąś piramidalną głupotę.



film (ang.) 1. film. widowisko, polegające na rzutowaniu na ekran
zarejestrowanych na nośniku (taśmie projekcyjnej, wideo, płycie DVD) obrazów
rzeczywistych lub inscenizowanych z oprawą dźwiękową i muzyczną.
Za: ?Słownik Wyrazów Obcych? Wydawnictwa Europa, pod redakcją naukową prof.
Ireny Kamińskiej-Szmaj

A film to rzeczywiście, pokaz przeźroczy. Zresztą, z mojej strony to koniec
dyskusji. Skoro wolisz robić z siebie grupowego pieniacza, zamiast
przeprosić K.W. za obraźliwe określenie, nie widzę sensu w jałowych
dywagacjach. Nawet jeśli miałbym poznać "prawdziwą" / "jedynie słuszną"
definicję słowa film, Twojego autorstwa.

Wojciech Orlinski
17 Lut 2003, 17:41

| O jak fajnie, nagle się okazuje, że każdy pokaz przeźroczy to film w
| "powszechnie akceptowanej definicji". Nie mówiąc już o dowolnej
| prezentacji w powerpoincie. W Usenecie jedno nigdy nie zawodzi: jeśli
| ktoś zaczyna zdanie od "Powszechnie akceptowana definicja to...",
| zaraz przywali jakąś piramidalną głupotę.

film (ang.) 1. film. widowisko, polegające na rzutowaniu



O jak fajnie, nowa definicja? Skoro ta jednak wszystko wiąże z
rzutowaniem, to divksy od razu odpadają, jeśli się nie użyje rzutnika.

na ekran
zarejestrowanych na nośniku (taśmie projekcyjnej, wideo, płycie DVD)
obrazów rzeczywistych lub inscenizowanych z oprawą dźwiękową i
muzyczną. Za: ?Słownik Wyrazów Obcych? Wydawnictwa Europa, pod
redakcją naukową prof. Ireny Kamińskiej-Szmaj

A film to rzeczywiście, pokaz przeźroczy.



Dowolny? Jak pokażę pięć zdjęć z wakacji i puszczę do tego oprawę
dźwiękową, to już jest oglądanie filmu?

Wojciech Orlinski
17 Lut 2003, 17:42

| Dalej nic z tego zdania nie wynika. "Mylisz się, może (Dla wartości
| porządny równaj do z niezauważalnymi względem  DVD różnicami)". Mogę

not my fault, dude. Na zdania "No ale czy piracki plik krążący jeszcze
pzed premierą DVD może być porządny? To przecież pewnie jakieś g*
nagrywane w kinie kamerą?" to jest całkiem porządna odpowiedź, imho.



Ciekawe, jaka jest Twoja definicja "porządny". Oczywiście, jesteś
głeboko przekonany, że jest "powszechnie używana", to pewne, ale musi
być naprawdę mocno odjechana.

Wojciech Orlinski
17 Lut 2003, 17:45

| na festiwalach ogladaja w kinach, ale zeby dopuscic film do
| prezentacji festiwalowej ogladaja go z przegladowek.

| Czyli jednak jurorzy?

no fakt jest kolosalna roznica miedzy jurorami i recenzentami, tym
bardziej ze bron boze jeden nie moze byc drugim i odwrotnie,



A owszem. Między innymi dlatego Jurek Armata nie może pisać o krakowskim
festiwalu filmów małolitrażowych do "GW".

tasmy zawsze sa specyficznie zaznaczane. zielone pudelka z kwiatkiem w
lewym dolnym rogu to dla jurorow, a z zabka w prawym rogu to dla
recenzentow. w przypadku ogladania tasmy przeznaczonej dla rezenzenta
przez jurora, natychmiast magnetowid staje w plomieniach, a w IMDB
pojawia sie wielki artykul " ....... przylapany na goracym uczynku".



Recenzent powinien pisać recenzję po obejrzeniu filmu, a nie pokazu
przeźroczy czy innego divksa.

Jarek Hirny
17 Lut 2003, 17:51

Ciekawe, jaka jest Twoja definicja "porządny". Oczywiście, jesteś
głeboko przekonany, że jest "powszechnie używana", to pewne, ale musi
być naprawdę mocno odjechana.



Ja mam o jakości filmów które można ściągnąć rozmawiać z kimś, kto do tej
pory myślał, że w sieci są tylko wersje LOTR-a 2 czy innego Pottera
nakręcane w kinie na Sony Handycamie oraz który w życiu nie widział DivXa
na oczy? Dziękuję, w taką paranoję jeszcze nie popadłem.

Jarek Hirny
17 Lut 2003, 17:54

Recenzent powinien pisać recenzję po obejrzeniu filmu, a nie pokazu
przeźroczy czy innego divksa.



Rozumiem, że po obejrzeniu całego filmu, tak?

robert slawinski
17 Lut 2003, 17:56


A owszem. Między innymi dlatego Jurek Armata nie może pisać o krakowskim
festiwalu filmów małolitrażowych do "GW".



to jego problem. powinien miec silniejsze lokcie.

Recenzent powinien pisać recenzję po obejrzeniu filmu, a nie pokazu
przeźroczy czy innego divksa.



ty tez sie powinienes zajmowac dziecmi, a nie tracic czas na usencie i
co?

pokaz filmu tez jest pokazem pzezroczy. jest tych przezroczy 24 na
sekunde. to tak jakbys jeszcze tego nie wiedzial.

ale tasma VHS na ktorej podstawie swoje peany ostatnio pisze roger
ebert to moze byc? prawda? <rs

robert slawinski
17 Lut 2003, 18:03


Erm, pisałeś o VHS, prawda? Beta to nie jest VHS, z tego co pamiętam. A
tak, od VHS odróżnię.



hehe. na normalnym telewizorze? po czym?

BTW, jaki dźwięk można zapisać na kasecie Beta?



z tego co pamietam cztery niezalezne kanaly. choc obecnie w betach
cyfrowych pewnie i wiecej.

A ja "this DVD" rzadko, "this tape" nigdy.



w momencie kiedy ten film byl tuz po swiatowej premierze?

| ktore byly na DVD i byly tragicznej jakosci. jeden chyba nawet bez
| dzwieku. potem te same kopie widzialem na necie podpisane jako
| DVDscreener. to oczywiscie wypadek extremalny, ale chyba wyjasnia
| sprawe. <rs
Khm, bo to jeszcze trzeba wiedzieć gdzie szukać.



czy to takie trudne? ja otwieram gazete i patrze, na ktora godzine.
<rs

Wojciech Orlinski
17 Lut 2003, 18:04

| A owszem. Między innymi dlatego Jurek Armata nie może pisać o
| krakowskim  festiwalu filmów małolitrażowych do "GW".

to jego problem. powinien miec silniejsze lokcie.



"Silniejsze łokcie"? Uważasz, że wszystko jest OK, kiedy juror
jednocześnie jest recenzentem?

| Recenzent powinien pisać recenzję po obejrzeniu filmu, a nie pokazu
| przeźroczy czy innego divksa.

ty tez sie powinienes zajmowac dziecmi, a nie tracic czas na usencie i
co?



Zwłaszcza o północy, nie?

ale tasma VHS na ktorej podstawie swoje peany ostatnio pisze roger
ebert to moze byc? prawda? <rs



Nie powinno być.

Wojciech Orlinski
17 Lut 2003, 18:04

| Recenzent powinien pisać recenzję po obejrzeniu filmu, a nie pokazu
| przeźroczy czy innego divksa.

Rozumiem, że po obejrzeniu całego filmu, tak?



Chyba że recenzja brzmi "było tak straszne, że wyszedłem".

Wojciech Orlinski
17 Lut 2003, 18:05

| Ciekawe, jaka jest Twoja definicja "porządny". Oczywiście, jesteś
| głeboko przekonany, że jest "powszechnie używana", to pewne, ale musi
| być naprawdę mocno odjechana.

Ja mam o jakości filmów które można ściągnąć rozmawiać z kimś, kto



..ale tak w ogóle, to z kim? Ktoś Ci proponował "rozmowę o jakości
filmów, które można ściągnąć"?

Jarek Hirny
17 Lut 2003, 18:11

| Ja mam o jakości filmów które można ściągnąć rozmawiać z kimś, kto

..ale tak w ogóle, to z kim? Ktoś Ci proponował "rozmowę o jakości
filmów, które można ściągnąć"?



Pisałes na ten temat jakieś bzdury, więc starałem Ci się coś wytłumaczyć.

Marcin Olender
17 Lut 2003, 18:13




Kłamiesz. Są recenzje, w których ktoś nie oglądał filmu, tylko pirackie
byle co z internetu. I szczerze mówiąc, niesmak budzi we mnie Twoja
uporczywa próba zatuszowania tego problemu.



A jak myślisz, co budzą Twoje impertynencje? I to jeszcze głupie - bo
starając się udowodnić, że filmy w formacie DVD ( MPEG ) czy DivX filmami
nie są, narażasz się niestety na śmieszność.

Jarek Hirny
17 Lut 2003, 18:14

| Recenzent powinien pisać recenzję po obejrzeniu filmu, a nie pokazu
| przeźroczy czy innego divksa.

| Rozumiem, że po obejrzeniu całego filmu, tak?

Chyba że recenzja brzmi "było tak straszne, że wyszedłem".



Problem w tym, że ta recenzja tak nie brzmiała.

robert slawinski
17 Lut 2003, 18:26


"Silniejsze łokcie"? Uważasz, że wszystko jest OK, kiedy juror
jednocześnie jest recenzentem?



ktos moiwl, ze "moralnosc jest jak pupa"

Zwłaszcza o północy, nie?



glownie o polnocy. a potem sie bedziesz dziwic, ze nie znasz swoich
dzieci i nie masz z nimi kontaktu.

| ale tasma VHS na ktorej podstawie swoje peany ostatnio pisze roger
| ebert to moze byc? prawda? <rs
Nie powinno być.



no ale jest.

wojtus! rozumiem, ze filmy ktore istnieja obecnie prawie wylacznie na
VHSach, i szansa obejrzenia ich w kinach jest zerowa, nie powinny byc
w ogole nawet wspominane, o rezenzowaniu to juz nawet zapomnij.
a co z filmami, ktore maja dystrybucje tylko na video, tez zapomnij?

a co jak ja cie zaprosze na projekcje i rzuce ci film z VHSa
projektorem na ekran o przekatnej ponad 2m, (moge ci jeszcze za
plecami popkornem pochrupac) to bedzie ok. czy nie bedzie?  <rs

Marcin Olender
17 Lut 2003, 18:56




Pisałes na ten temat jakieś bzdury, więc starałem Ci się coś wytłumaczyć.



Dajcie już spokój - przecież wiadomo, że 'resistance is futile'. WO orzekł -
sprawa zakończona.

Pozdrawiam

Jarek Hirny
17 Lut 2003, 19:08

Dajcie już spokój - przecież wiadomo, że 'resistance is futile'. WO
orzekł - sprawa zakończona.



"Adalbert locuta, causa finita"? Ładne; gdybym miał losowe sygnaturki to
bym to sobie dodał...

kamila slawinska
18 Lut 2003, 00:39

Za: ?Słownik Wyrazów Obcych? Wydawnictwa Europa, pod redakcją naukową prof.
Ireny Kamińskiej-Szmaj



hihi, lukasz, badz dzielny -  WO pewnie zaraz ci powie, ze to
'leksykon dla szaradzistow'... :)
MSPANC

kamila

kamila slawinska
18 Lut 2003, 00:55


Kłamiesz. Są recenzje, w których ktoś nie oglądał filmu, tylko pirackie
byle co z internetu. I szczerze mówiąc, niesmak budzi we mnie Twoja
uporczywa próba zatuszowania tego problemu.



wojtek, to sa bardzo powazne oskarzenia, wiec jak sie cos trakiego
wygaduje, to trzeba moc udowodnic. masz jakies dowody? nie chodzi mi o
to, co mogles wywrozyc z fusow.

poza tym, konrad nie ma obowiazku przxed przyjeciem notek robic
multiple choice tests autorom, zeby sprawdzic, czy sa w stanie
powiedziec,jakie np. obicia mialy fotele na sali kinowej, na ktorej
byli, albo z ktorego kanalu plynal krzyk bohaterki, kiedy rozdzieral
ja monster. za opinie autorow odpowiedzialni sa autorzy,a nie redaktor
prowadzacy.

a poza wszystkim innym i na marginesie - nawet jesli byloby w czesci
prawda to, co piszesz, publikowanie recenzji z filmow ogladanych z
DVIXa przez internetowy zin wydaje mi sie duzo mniej spolecznie
szkodliwe niz publikowanie przez pewne ogolnoswiatowe czy
ogolnopolskie media polprawd  na temat np. pewnej sporej demonstracji
pokojowej. ale to temat na zupelnie inna dyskusje i nie na tym forum.
FYI: nie chodzi mi o zaglebianie sie w ten temat, tylko o wskazanie o
to, ze nie ma na swiecie takiego ciala medialnego, ktoremu nie daloby
sie przylepic jakiejs latki.

kamila

Michal Radomil Wisniewski
18 Lut 2003, 01:25

| Recenzent powinien pisać recenzję po obejrzeniu filmu, a nie pokazu
| przeźroczy czy innego divksa.

| Rozumiem, że po obejrzeniu całego filmu, tak?

Chyba że recenzja brzmi "było tak straszne, że wyszedłem".



A kiedy nie brzmi?

m.

Michał Półrola
18 Lut 2003, 04:12


| kraza one po necie pod nazwa DVDscreener, ktora to nazwa z jakoscia
| DVD w wiekszosci wypadkow, nie ma praktycznie nic wspolnego, ale jest
| to zupelnie przyzwoitej jakosci kopia zwyklego VHS.

Nie. To jest rip z dvd przeznaczonego własnie na potrzeby
krytyków/nagród/wewnętrznych pokazów. I ma jakość DVD.



Dzięki czemu można niekiedy trafic na "rodzynki" w postaci wersji nieco
innej od tej która trafiła ostatecznie do kin :))

Wojciech Orlinski
18 Lut 2003, 04:18

| kraza one po necie pod nazwa DVDscreener, ktora to nazwa z jakoscia
| DVD w wiekszosci wypadkow, nie ma praktycznie nic wspolnego, ale jest
| to zupelnie przyzwoitej jakosci kopia zwyklego VHS.

| Nie. To jest rip z dvd przeznaczonego własnie na potrzeby
| krytyków/nagród/wewnętrznych pokazów. I ma jakość DVD.
Dzięki czemu można niekiedy trafic na "rodzynki" w postaci wersji
nieco  innej od tej która trafiła ostatecznie do kin :))




poświęconej polecaniu filmów w kinach.

Wojciech Orlinski
18 Lut 2003, 04:31

| Kłamiesz. Są recenzje, w których ktoś nie oglądał filmu, tylko
| pirackie  byle co z internetu. I szczerze mówiąc, niesmak budzi we
| mnie Twoja  uporczywa próba zatuszowania tego problemu.

wojtek, to sa bardzo powazne oskarzenia, wiec jak sie cos trakiego
wygaduje, to trzeba moc udowodnic. masz jakies dowody?



Oskarżenie o pisanie recenzji na podstawie pirackiego divx ma być
"poważne"? Może w Niu Jorku, nie w Łorsoł. Jak może zauważyłaś w tej
dyskusji choćby np. w wypowiedziach aNgUsA, w Polsce nikt nie widzi w
tym nic niestosownego.

poza tym, konrad nie ma obowiazku przxed przyjeciem notek robic
multiple choice tests autorom, zeby sprawdzic, czy sa w stanie
powiedziec,jakie np. obicia mialy fotele na sali kinowej,



Konrad w ogóle nie ma żadnego obowiązku, ale jego bagatelizowanie
znaczenia tej kwestii przez głupkowate żarciki ("czy recenzent ma też
uwzględniać swój nastrój") jest dla mnie mocno niesmaczne. Czemu więc w
ogóle nie dopuścimy pisania recenzji na podstawie obejrzenia samych
skrinszotów? Skrinszoty to też "obrazy na ekranie", a więc według
rzekomej "powszechnie obowiązującej definicji", to już jest obejrzenie
filmu.

byli, albo z ktorego kanalu plynal krzyk bohaterki, kiedy rozdzieral
ja monster. za opinie autorow odpowiedzialni sa autorzy,a nie redaktor
prowadzacy.



Redaktor mógłby jednak przynajmniej poprosić recenzentów o pisanie
recenzji na podstawie filmu, a nie pirackich plików. Tego nie zrobił.

a poza wszystkim innym i na marginesie - nawet jesli byloby w czesci
prawda to, co piszesz, publikowanie recenzji z filmow ogladanych z
DVIXa przez internetowy zin wydaje mi sie duzo mniej spolecznie
szkodliwe niz publikowanie przez pewne ogolnoswiatowe czy
ogolnopolskie media polprawd  na temat np. pewnej sporej demonstracji
pokojowej.



Dostosuję się do poziomu Twojej argumentacji - a moim zdaniem Twoja
ciocia ma pryszcze.

FYI: nie chodzi mi o zaglebianie sie w ten temat, tylko o wskazanie o
to, ze nie ma na swiecie takiego ciala medialnego, ktoremu nie daloby
sie przylepic jakiejs latki.



Z czego ma wynikać to, że nigdy niczego nie wolno skrytykować?

Wojciech Orlinski
18 Lut 2003, 04:36

| "Silniejsze łokcie"? Uważasz, że wszystko jest OK, kiedy juror
| jednocześnie jest recenzentem?

ktos moiwl, ze "moralnosc jest jak pupa"



A co do tego ma moralność? Juror nie powinien być recenzentem. Piwo
powinno być schłodzone. To nie ma nic wspólnego z "moralnością".

| Zwłaszcza o północy, nie?

glownie o polnocy. a potem sie bedziesz dziwic, ze nie znasz swoich
dzieci i nie masz z nimi kontaktu.




Tobą nawiązywać kontakt głównie o północy". Czy w ten sposób traktujesz
swoje dzieci? Nic dziwego, że  nie masz z nimi kontaktu.

| ale tasma VHS na ktorej podstawie swoje peany ostatnio pisze roger
| ebert to moze byc? prawda? <rs
| Nie powinno być.

no ale jest.



I co ma z tego wynikać dla naszej dyskusji? To, że gdzieś też jest źle,
ma oznaczać, że nie wolno niczego skrytykować?

wojtus! rozumiem, ze filmy ktore istnieja obecnie prawie wylacznie na
VHSach, i szansa obejrzenia ich w kinach jest zerowa, nie powinny byc
w ogole nawet wspominane, o rezenzowaniu to juz nawet zapomnij.
a co z filmami, ktore maja dystrybucje tylko na video, tez zapomnij?



Czy takie filmy pojawiają się w tabelce tetrycznej?

Wojciech Orlinski
18 Lut 2003, 04:38

| Kłamiesz. Są recenzje, w których ktoś nie oglądał filmu, tylko
| pirackie byle co z internetu. I szczerze mówiąc, niesmak budzi we
| mnie Twoja uporczywa próba zatuszowania tego problemu.

A jak myślisz, co budzą Twoje impertynencje?



A jak myślisz, co budzą Twoje impertynencje? Od kiedy to zarzucanie
komuś impertynencji nie jest impertynenckie?

Wojciech Orlinski
18 Lut 2003, 04:39

| Recenzent powinien pisać recenzję po obejrzeniu filmu, a nie pokazu
| przeźroczy czy innego divksa.

| Rozumiem, że po obejrzeniu całego filmu, tak?

| Chyba że recenzja brzmi "było tak straszne, że wyszedłem".

Problem w tym, że ta recenzja tak nie brzmiała.



Która "ta"? I jak brzmiała konkretnie - "było tak strasznie, że nie dało
się wytrzymać"? To rzeczywiście bardzo ważna różnica.

Wojciech Orlinski
18 Lut 2003, 04:40

| Rozumiem, że po obejrzeniu całego filmu, tak?

| Chyba że recenzja brzmi "było tak straszne, że wyszedłem".

A kiedy nie brzmi?



Oczywiście. Musi brzmieć zupełnie dosłownie co do jednej literki właśnie
tak. Nie może być np. "Było tak okropnie, że wyszedłem".

Adam Moczulski
18 Lut 2003, 04:58

Konrad w ogóle nie ma żadnego obowiązku, ale jego bagatelizowanie
znaczenia tej kwestii przez głupkowate żarciki ("czy recenzent ma też
uwzględniać swój nastrój") jest dla mnie mocno niesmaczne. Czemu więc w
ogóle nie dopuścimy pisania recenzji na podstawie obejrzenia samych
skrinszotów? Skrinszoty to też "obrazy na ekranie", a więc według
rzekomej "powszechnie obowiązującej definicji", to już jest obejrzenie
filmu.



        Mnie jako odbiorcy owych recenzji dokładnie wali na podstawie czego
były zrobione. Może sobie recenzent pisać na podstawie narkotycznych
wizji albo prostego oglądu sufitu czy nawet zrzynania od innych
recenzentów. Byle recenzja odpowiadała temu co ja później w filmie
zobaczę. Jesli nie odpowiada to go więcej nie czytam, chociażby oglądał
wszystko na wielkim ekranie i nazywał się Kałużyński czy Mossakowski.
        Dlatego przy założeniu że pisanina w Esensji jest dla ZU, a nie dla WO
to po prostu Twoje pretensje są zwyczajnie dziwaczne. Coś mi się zdaje
że usiłujesz się wycofać z tetryków i szukasz pretekstu.

Wojciech Orlinski
18 Lut 2003, 05:02

   Mnie jako odbiorcy owych recenzji dokładnie wali na podstawie czego
były zrobione. Może sobie recenzent pisać na podstawie narkotycznych
wizji albo prostego oglądu sufitu czy nawet zrzynania od innych
recenzentów. Byle recenzja odpowiadała temu co ja później w filmie
zobaczę.



I na pewno będzie odpowiadała, jeśli ktoś obejrzał film w wersji
odmiennej od tej, która trafiła do kin - o czym ktoś tu przed chwilą
pisał (jako o ZALECIE divx!).

Mossakowski.       Dlatego przy założeniu że pisanina w Esensji jest dla ZU,
a nie dla WO  to po prostu Twoje pretensje są zwyczajnie dziwaczne.
Coś mi się zdaje  że usiłujesz się wycofać z tetryków i szukasz
pretekstu.



Uwielbiam te teorie spiskowe - nikt nie może tak po prostu skrytykować
jakiegoś zjawiska, na pewno tak naprawdę chodzi mu zupełnie o coś innego.
Dziwne, że jeszcze nie wpadłeś na to, że tak naprawdę to po prostu
chodzi mi o obalenie premiera.

Michal Radomil Wisniewski
18 Lut 2003, 05:08

| | Rozumiem, że po obejrzeniu całego filmu, tak?

| Chyba że recenzja brzmi "było tak straszne, że wyszedłem".

| A kiedy nie brzmi?

Oczywiście. Musi brzmieć zupełnie dosłownie co do jednej literki
właśnie
tak. Nie może być np. "Było tak okropnie, że wyszedłem".



Nie, chodzi mi o przypadek, kiedy "wyszedłem" nie pada w żadnej postaci.

m.

Wojciech Orlinski
18 Lut 2003, 05:08

| Oczywiście. Musi brzmieć zupełnie dosłownie co do jednej literki
właśnie
| tak. Nie może być np. "Było tak okropnie, że wyszedłem".

Nie, chodzi mi o przypadek, kiedy "wyszedłem" nie pada w żadnej
postaci.



A może wtedy po prostu być "było nie do wytrzymania"?

Adam Moczulski
18 Lut 2003, 05:14

|        Mnie jako odbiorcy owych recenzji dokładnie wali na podstawie czego
| były zrobione. Może sobie recenzent pisać na podstawie narkotycznych
| wizji albo prostego oglądu sufitu czy nawet zrzynania od innych
| recenzentów. Byle recenzja odpowiadała temu co ja później w filmie
| zobaczę.

I na pewno będzie odpowiadała, jeśli ktoś obejrzał film w wersji
odmiennej od tej, która trafiła do kin - o czym ktoś tu przed chwilą
pisał (jako o ZALECIE divx!).



        A co mnie (ZU) to obchodzi ? Jak trafi to ok, jak nie to papa. Mam stac
na straży jego cnoty ? To tylko jego problem.

| Mossakowski.    Dlatego przy założeniu że pisanina w Esensji jest dla ZU,
| a nie dla WO  to po prostu Twoje pretensje są zwyczajnie dziwaczne.
| Coś mi się zdaje  że usiłujesz się wycofać z tetryków i szukasz
| pretekstu.

Uwielbiam te teorie spiskowe - nikt nie może tak po prostu skrytykować
jakiegoś zjawiska, na pewno tak naprawdę chodzi mu zupełnie o coś innego.



        Można sobie krytykować, ale sposób tej krytyki, w tym przypadku
wytaczanie armat na wróbla, pozwala na snucie przypuszczeń.
        Olewasz pierdoły produkowane co dzień przez kolegów ze swojej
korporejszyn, a oburzają Cię potencjalne pierdoły kolegów z sąsiedniej
zagródki w sieciowym zinie ?

Dziwne, że jeszcze nie wpadłeś na to, że tak naprawdę to po prostu
chodzi mi o obalenie premiera.



        Gdzież bym śmiał. Przecie oczywiście wierzę że jest ON absolutnie poza
wszelkimi podejrzeniami.

Michal Radomil Wisniewski
18 Lut 2003, 05:24

| Oczywiście. Musi brzmieć zupełnie dosłownie co do jednej literki
| właśnie
| tak. Nie może być np. "Było tak okropnie, że wyszedłem".

| Nie, chodzi mi o przypadek, kiedy "wyszedłem" nie pada w żadnej
| postaci.

A może wtedy po prostu być "było nie do wytrzymania"?



Nope. Załóżmy, że takie stwierdzenie nie pada. Załóżmy natomiast, że
padają pytania w stylu "ale o co chodzi", na które odpowiedź można
znaleźć w dalszej części seansu. Gdyby się z niego nie wyszło.

m.

laseczki
18 Lut 2003, 06:01


| Recenzent powinien pisać recenzję po obejrzeniu filmu, a nie pokazu
| przeźroczy czy innego divksa.

| Rozumiem, że po obejrzeniu całego filmu, tak?

| Chyba że recenzja brzmi "było tak straszne, że wyszedłem".

A kiedy nie brzmi?

m.

FILM JEST THE BEST NIE WIEM JAK WY ALE NAM SIE PODOBAŁ



--
============= P o l N E W S ==============
     archiwum i przeszukiwanie newsów
        http://www.polnews.pl

Michal Radomil Wisniewski
18 Lut 2003, 06:08

| FILM JEST THE BEST NIE WIEM JAK WY ALE NAM SIE PODOBAŁ

============= P o l N E W S ==============
     archiwum i przeszukiwanie newsów
        http://www.polnews.pl



Ciekawe, kiedy mafia adminów odetnie tę genialną bramkę.

m.

Wojciech Orlinski
18 Lut 2003, 07:10

| Nie, chodzi mi o przypadek, kiedy "wyszedłem" nie pada w żadnej
| postaci.

| A może wtedy po prostu być "było nie do wytrzymania"?

Nope. Załóżmy, że takie stwierdzenie nie pada.



A załóżmy. Bardzo jestem ciekaw, jak z tego wyprowadzisz tezę, że
recenzje pirackich plików w "Tetrykach" są OK.

Wojciech Orlinski
18 Lut 2003, 07:10

| I na pewno będzie odpowiadała, jeśli ktoś obejrzał film w wersji
| odmiennej od tej, która trafiła do kin - o czym ktoś tu przed chwilą
| pisał (jako o ZALECIE divx!).

    A co mnie (ZU) to obchodzi ?



Pewnie że nic. Wyjaśniam tylko, dlaczego należy tego unikać.

Jak trafi to ok, jak nie to papa.



Jednym słowem, uważasz, że recenzja to loteria?

| Uwielbiam te teorie spiskowe - nikt nie może tak po prostu skrytykować
| jakiegoś zjawiska, na pewno tak naprawdę chodzi mu zupełnie o coś innego.

    Można sobie krytykować, ale sposób tej krytyki, w tym przypadku
wytaczanie armat na wróbla, pozwala na snucie przypuszczeń.
    Olewasz pierdoły produkowane co dzień przez kolegów



Skąd wiesz, że "olewam"? Stąd, że nie dyskutuję z nimi na Usenecie? A
jaki to miałoby sens, jeśli nie czytają Usenetu?

Michał Półrola
18 Lut 2003, 08:48


|        Mnie jako odbiorcy owych recenzji dokładnie wali na podstawie czego
| były zrobione. Może sobie recenzent pisać na podstawie narkotycznych
| wizji albo prostego oglądu sufitu czy nawet zrzynania od innych
| recenzentów. Byle recenzja odpowiadała temu co ja później w filmie
| zobaczę.

I na pewno będzie odpowiadała, jeśli ktoś obejrzał film w wersji
odmiennej od tej, która trafiła do kin - o czym ktoś tu przed chwilą
pisał (jako o ZALECIE divx!).



Ja pisałem że to zaleta?
Kłamiesz.

Wojciech Orlinski
18 Lut 2003, 09:22

| I na pewno będzie odpowiadała, jeśli ktoś obejrzał film w wersji
| odmiennej od tej, która trafiła do kin - o czym ktoś tu przed chwilą
| pisał (jako o ZALECIE divx!).

Ja pisałem że to zaleta?
Kłamiesz.



No dobrze, cecha. W każdym razie, tym bardziej wskazuje to na
niestosowność pisania na tej podstawie recenzji.

***AL***
18 Lut 2003, 09:41

----- Original Message -----

Sent: Tuesday, February 18, 2003 10:30 AM
Subject: Re: Divksy rzondzom

Redaktor mógłby jednak przynajmniej poprosić recenzentów o pisanie
recenzji na podstawie filmu, a nie pirackich plików. Tego nie zrobił.



Na podtsawie jakich materialow sa tworzone recenzje filmow w dziale
telewizyjnym gazety ? Rozumiem, ze recenzje wszystkich filmow sa
tworzone na podstawie zamknietych pokazow prasowych odbywajacych
sie w kinie ?
aL

Adam Moczulski
18 Lut 2003, 09:58

| I na pewno będzie odpowiadała, jeśli ktoś obejrzał film w wersji
| odmiennej od tej, która trafiła do kin - o czym ktoś tu przed chwilą
| pisał (jako o ZALECIE divx!).

|     A co mnie (ZU) to obchodzi ?

Pewnie że nic. Wyjaśniam tylko, dlaczego należy tego unikać.



        To już wyjaśniłeś daawno temu i wszyscy zainteresowani przyjęli juz

| Jak trafi to ok, jak nie to papa.

Jednym słowem, uważasz, że recenzja to loteria?



        Dla ZU tak. Nikt z recenzentów nie jest mną, dlatego recenzje moga być
dla mnie tylko bazą danych do dalszej obróbki. Dlatego cieszę się i z
recenzji na postawie divixa.
        Pewnie nie uwierzysz, ale ja po Waszych recenzjach myślałem że Amelia
to perfidny horror. W dodatku plakat mnie w tym utwierdzał. Po seansie
dokonałem modyfikacji parametrów filtra adaptacyjnego i teraz czytuję
x-muzę deczko inaczej.

| Uwielbiam te teorie spiskowe - nikt nie może tak po prostu
| skrytykować jakiegoś zjawiska, na pewno tak naprawdę chodzi mu
| zupełnie o coś innego.

|     Można sobie krytykować, ale sposób tej krytyki, w tym przypadku
| wytaczanie armat na wróbla, pozwala na snucie przypuszczeń.
|     Olewasz pierdoły produkowane co dzień przez kolegów

Skąd wiesz, że "olewam"? Stąd, że nie dyskutuję z nimi na Usenecie? A
jaki to miałoby sens, jeśli nie czytają Usenetu?



        Dyskutujesz o nich w Usenecie. Jako obrońca.

Wojciech Orlinski
18 Lut 2003, 10:02

| Redaktor mógłby jednak przynajmniej poprosić recenzentów o pisanie
| recenzji na podstawie filmu, a nie pirackich plików. Tego nie zrobił.

Na podtsawie jakich materialow sa tworzone recenzje filmow w dziale
telewizyjnym gazety ?



O, chwytasz rożnicę - teksty pisane do telewizyjnej powinny być pisane
na podstawie tego, co widać na małym ekranie (bo np. kaszetowanie sporo
potrafi zniweczyć). A pisane do tetryków powinny być pisane na podstawie
tego, co widać na dużym ekranie - dokładnie z tego samego powodu.

Wojciech Orlinski
18 Lut 2003, 10:04

| Pewnie że nic. Wyjaśniam tylko, dlaczego należy tego unikać.

    To już wyjaśniłeś daawno temu i wszyscy zainteresowani przyjęli juz



A skąd. Zainteresowani próbują bagatelizować tę kwestię.

| Jednym słowem, uważasz, że recenzja to loteria?

    Dla ZU tak.



Ale ja nie piszę tego do obiorców recenzji tylko do ich autorów.

| Skąd wiesz, że "olewam"? Stąd, że nie dyskutuję z nimi na Usenecie? A
| jaki to miałoby sens, jeśli nie czytają Usenetu?

    Dyskutujesz o nich w Usenecie. Jako obrońca.



Bo czasem (nie zawsze) zarzuty wydają mi się idiotyczne. Zawsze
dyskutuję z tym, co uważam za idiotyzm.

Rufus T. Firefly
18 Lut 2003, 10:15

Kto nie oglądał filmu, ten nie powinien go recenzować. Wydawało mi się
to oczywiste.



Ja tak w kwestii formalnej, bo nie do konca kumam, a dyskusja chyba
niepotrzebnie zrobila sie juz zbyt ostra. Wojtku, ktory element Ci nie
pasuje? Pytam powaznie.

- Uwazasz, ze na podstawie filmu obejrzanego na ekranie komputera/notebooka
nie nalezy pisac recenzji? O ile wiem, sam to przeciez robisz. Nie sadze, ze
to dobry pomysl, ale roznie bywa. Sa filmy, przy ktorych bez watpienia nie
ma to sensu, sa takie, przy ktorych nie musi szkodzic. Przyzwoitosc i zdrowy
rozsadek recenzenta powinny jedne oddzielic od drugich.

- Uwazasz, ze nie nalezy pisac recenzji po seansie z DIVXa, bo to material
nielegalny? To jest zarzut zrozumialy.

- Uwazasz, ze nie nalezy pisac recenzji po seansie z DIVXa, bo to material
slabej jakosci? Tutaj mozesz miec racje, albo nie, zaleznie od tego kto
jakiego DIVXa uzywa. Generalnie, co by nie mowic, czlowiek podpisujacy
wlasnym nazwiskiem recenzje filmu ogladanego w nieodpowiednich warunkach
naraza samego siebie na osmieszenie. Jego ryzyko. Glupota byloby recenzowac
film, z ktorego rzeczywiscie niewiele sie widzialo.

A ogolnie, jak juz sugerowal Adam, sedno i tak tkwi w tym, co kto o filmie
ma do powiedzenia. Zakladajac, ze go obejrzal i sam uwaza, ze obejrzal w
warunkach nie grozacych kompromitacja, dalej juz liczy sie tylko celnosc
spostrzezen. Od dlugich miesiecy nie widzialem w naszej prasie tekstow

Photo. A jednak nie watpie, ze wiekszosc z nich obejrzala film w kinie.

Rufus T. Firefly
18 Lut 2003, 10:20

O, chwytasz rożnicę - teksty pisane do telewizyjnej powinny być pisane
na podstawie tego, co widać na małym ekranie (bo np. kaszetowanie sporo
potrafi zniweczyć). A pisane do tetryków powinny być pisane na podstawie
tego, co widać na dużym ekranie - dokładnie z tego samego powodu.



Czyli po pol roku powinnismy modyfikowac notki wedlug tego, jak film bedzie
wygladac na wideo? Pytam powaznie, bo 95 procent obecnych seansow nie
zalicze w kinie, tylko za pol roku w domu.

Wojciech Orlinski
18 Lut 2003, 10:24

| O, chwytasz rożnicę - teksty pisane do telewizyjnej powinny być pisane
| na podstawie tego, co widać na małym ekranie (bo np. kaszetowanie sporo
| potrafi zniweczyć). A pisane do tetryków powinny być pisane na podstawie
| tego, co widać na dużym ekranie - dokładnie z tego samego powodu.

Czyli po pol roku powinnismy modyfikowac notki wedlug tego, jak film bedzie
wygladac na wideo?



Recenzję z kasety wideo z całą pewnością należy pisać po obejrzeniu
kasety wideo. Wydawało mi się jednak dotąd, że tabela tetryczna ma
przynajmniej służyć rekomendowaniu filmów kinowych.

Adam Moczulski
18 Lut 2003, 10:26

| Pewnie że nic. Wyjaśniam tylko, dlaczego należy tego unikać.

|     To już wyjaśniłeś daawno temu i wszyscy zainteresowani przyjęli

A skąd. Zainteresowani próbują bagatelizować tę kwestię.




| Jednym słowem, uważasz, że recenzja to loteria?

|     Dla ZU tak.

Ale ja nie piszę tego do obiorców recenzji tylko do ich autorów.



        Mam wrażenie że jednak głównie do Konrada, który jako redaktor jest
jednak odbiorcą.

| Skąd wiesz, że "olewam"? Stąd, że nie dyskutuję z nimi na Usenecie? A
| jaki to miałoby sens, jeśli nie czytają Usenetu?

|     Dyskutujesz o nich w Usenecie. Jako obrońca.

Bo czasem (nie zawsze) zarzuty wydają mi się idiotyczne. Zawsze
dyskutuję z tym, co uważam za idiotyzm.



        Traktując zarzut jako idiotyczny olewasz to co gryzie zarzucającego.

Wojciech Orlinski
18 Lut 2003, 10:31

- Uwazasz, ze na podstawie filmu obejrzanego na ekranie komputera/notebooka
nie nalezy pisac recenzji? O ile wiem, sam to przeciez robisz.



Jeżeli pijesz do Ringu, to obejrzałem go w końcu w kinie.

to dobry pomysl, ale roznie bywa. Sa filmy, przy ktorych bez watpienia nie
ma to sensu, sa takie, przy ktorych nie musi szkodzic. Przyzwoitosc i zdrowy
rozsadek recenzenta powinny jedne oddzielic od drugich.

- Uwazasz, ze nie nalezy pisac recenzji po seansie z DIVXa, bo to material
nielegalny? To jest zarzut zrozumialy.

- Uwazasz, ze nie nalezy pisac recenzji po seansie z DIVXa, bo to material
slabej jakosci? Tutaj mozesz miec racje, albo nie, zaleznie od tego kto
jakiego DIVXa uzywa.



Wszystko na raz. Oglądając divxa nawet nie wiesz, czy oglądasz dokładnie
to samo, co dotarło do kin. A może to wlaśnie jest "inna wersja niż w
kinach"? A może przy okazji ripowania szlag trafił np. ścieżkę dźwiękową
albo zmienił kolory? Sam zdrowy rozsądek tu nie wystarczy, bo w końcu
skąd możesz wiedzieć, czy oglądasz to samo, co było w kinie, jeśli nie
byłeś w kinie?

A ogolnie, jak juz sugerowal Adam, sedno i tak tkwi w tym, co kto o filmie
ma do powiedzenia. Zakladajac, ze go obejrzal i sam uwaza, ze obejrzal w
warunkach nie grozacych kompromitacja, dalej juz liczy sie tylko celnosc
spostrzezen.



"Celność spostrzeżeń" to pojęcie tak skrajnie subiektywne, że w ogóle
nie warte poruszania w dyskusji. Z jednym krytykiem się zgadzasz, z
drugim nie - ale to jeszcze nie znaczy, że to krytyk "obiektywnie" dobry
lub zły.


Strona 1 z 61, 2, 3, 4, 5, 6

Powiązane wątki

Rodzima jurassica
jak nie ewolucja to co ?
muzyka w polskich filmach
Cantor dowodzi, ze dwa zbiory liczb rzeczywistych nie sa rownoliczne
KTO OGLĄDAŁ WIEDŹMINA????
Nazi -- Jew Zionist Collaboration
Noworocznie o filmach z ostatnich tygodni
Proste pytanie #2
S t o p t h e " H o l o h o a x " T h r e a d !
Super Size Me czyli taki nudniejszy Jackass
Uolnienie zlotego
Pregi (spoilery)
Bless the Child (Proba sil), bez spoilerow
wielkość virusa HIV
TE a uczucia warstw wyższych
Katalog tematów z for internetowych @@ Strona Główna
Odnośniki,